Trzylatek nakrywa do stołu dla misia, lalki i dinozaura. Każdy dostaje talerzyk, dinozaur nie chce jeść zupy, więc trzeba go przekonać. Po chwili miś okazuje się chory, kanapa zamienia się w szpital, a pudełko po butach w karetkę. Dorosły, który próbuje wejść w tę historię, dostaje rolę i instrukcję, co ma mówić.

To nie jest bałagan ani zabawa „bez sensu”. Zabawa w udawanie to jedno z najważniejszych zajęć tego wieku i dobrze wiedzieć, co się w niej dzieje, zanim kupi się kolejną zabawkę.
Zabawa w udawanie a rozwój dziecka
Dwulatek naśladuje: karmi misia, bo widział, jak dorośli karmią dziecko. Trzyletnie dziecko idzie krok dalej i wymyśla. Przydziela role, tworzy scenariusze, zmienia zasady w trakcie. Jeden przedmiot potrafi przez pięć minut być telefonem, potem łyżką, a na końcu mostem dla samochodów.
W takiej zabawie ćwiczy się naraz kilka rzeczy. Mowa, bo postaci trzeba nadać głos i wymyślić, co mówią. Planowanie, bo historia ma początek i ciąg dalszy. Emocje, bo trzylatek w roli lekarza albo rodzica przepracowuje sytuacje, które go niepokoją albo ciekawią – wizytę u dentysty, pierwszy dzień w przedszkolu, kłótnię z rodzeństwem. Do tego dochodzi umiejętność patrzenia na świat z cudzej perspektywy: kiedy dziecko udaje sprzedawcę, musi pomyśleć, czego chce klient.
To w sposób naturalny pozytywnie wpływa na rozwój intelektualny: umiejętności poznawczych przybywa bez żadnych ćwiczeń, a nauka odbywa się przez działanie, nie przez tłumaczenie. Dlatego trzylatek potrafi przy takiej zabawie wytrwać znacznie dłużej niż przy zabawce, która sama gra i świeci. Tu to on jest autorem.
Kreatywne zabawki do zabawy w role
Paradoksalnie niewiele trzeba. Zabawa w udawanie najlepiej rozwija się przy przedmiotach, które nie narzucają jednej historii. Zestaw do gotowania, kuchenne naczynia, kasa sklepowa, zestaw lekarski, narzędzia, domki dla lalek, pluszaki, pojazdy. Do tego rzeczy z domu: stare torebki, chusty, kartony, pudełka po butach. Takie kreatywne zabawki kształtują wyobraźnię dziecka właśnie dlatego, że to ono decyduje, czym się staną.
Przeglądając zabawki dla 3 latki czy trzylatka, warto zadać sobie jedno pytanie: ile historii da się z tym przedmiotem opowiedzieć? Zestaw, który nadaje się tylko do jednego scenariusza, zajmie dziecko na kilka dni. Taki, który może być raz sklepem, raz kuchnią, a raz stacją benzynową, zostaje w obiegu miesiącami.
Klocki, układanki i zabawki plastyczne jako tło historii
Zabawa w role rzadko toczy się w próżni. Zestawy klocków pozwalają zbudować scenografię – dom, sklep, garaż – a różnorodne konstrukcje zmieniają się razem z fabułą. Przy okazji trzylatek ćwiczy zdolności manualne i małą motorykę, bo elementy trzeba dopasować i utrzymać w pionie. Dwulatek wkładał klocek w sorter kształtów, trzylatek z tych samych kształtów stawia ścianę domu.
Podobnie działają zabawki plastyczne. Narysowany szyld sklepu, ulepione z masy ciastka, pomalowane pudełko udające piekarnik – kreatywność dziecka dostaje materiał do pracy, a zabawa w udawanie ciągnie się dalej. Proste układanki i zabawki edukacyjne uczące rozpoznawać kolory i kształty dopełniają resztę: porządkują świat, w którym potem rozgrywają się historie, i dają pierwsze podstawy logicznego myślenia.
Zabawki interaktywne i nadmiar rekwizytów – czego unikać
Zabawek, które robią wszystko za dziecko. Zabawki interaktywne, jak lalka mówiąca dziesięć zdań czy kuchnia wydająca dźwięki na każde dotknięcie, zostawiają mniej miejsca na wymyślanie. Dziecko staje się wtedy widzem, a nie autorem historii.
Nadmiaru rekwizytów naraz. Kiedy na dywanie leży wszystko, trzylatek przeskakuje z jednego przedmiotu na drugi i nie zagłębia się w żadną historię. Kilka dobrze dobranych rzeczy działa lepiej niż pełna skrzynia.
Podziału zabawek na „dla dziewczynek” i „dla chłopców”. Trzylatek chce gotować, naprawiać, leczyć i jeździć – wszystkiego po trochu. Ograniczanie wyboru do jednej grupy zawęża zakres ról, które może przećwiczyć. Lepiej oprzeć się na indywidualnych zainteresowaniach: to, co dziecko lubi, samo pokaże kierunek.
Jak dorosły może pomóc, nie przejmując zabawy
Najczęstszy błąd to przejęcie steru. Dorosły, który wchodzi w zabawę, często zaczyna ją prowadzić: podsuwa gotowe rozwiązania, poprawia „nielogiczne” pomysły, kończy historię po swojemu. Trzylatek szybko traci wtedy zainteresowanie.
Lepiej działa rola pomocnika. Zapytaj, kim masz być. Graj tak, jak dziecko ci każe. Jeśli historia utknie, zadaj pytanie zamiast dawać odpowiedź: „A co teraz zrobi lekarz?”, „Czy sklep jest już otwarty?”. To wymaga od rodziców trochę cierpliwości, ale wystarczy, żeby zabawa ruszyła dalej.
Zabawa w udawanie w wieku przedszkolnym
Około czwartych urodzin historie robią się dłuższe i bardziej złożone, pojawia się więcej postaci i zasad. Dzieci w wieku przedszkolnym chętniej bawią się w udawanie z rówieśnikami, negocjując role i scenariusz. Zabawki, które dobrze służyły trzylatkowi, zwykle zostają wtedy w użyciu – zmienia się tylko to, co się z nimi dzieje.
Dlatego zestawy do zabawy w role to jeden z nielicznych zakupów, które dobrze się starzeją i wspierają rozwój dziecka przez kilka lat. Trzylatek gotuje zupę z klocków, pięciolatek prowadzi restaurację z menu i rachunkiem. Przedmiot ten sam, zabawa zupełnie inna.
Artykuł sponsorowany




























