Zadbaj o nos.

Polub nas na Facebooku

 

Jeśli odczuwamy takie objawy jak: bóle głowy, łzawiące z nieznanych powodów oczy, jednostronne lub obustronne zatkanie nosa i wynikające z tego zaburzenia snu, lub jeśli po prostu z jakichś względów nasz nos zwyczajnie się nam nie podoba – warto rozważyć zabieg jego chirurgicznej korekcji.

Wygląd istotnie wpływa przecież na nasze samopoczucie, a wymienione objawy mogą sugerować skrzywioną przegrodę nosową.

Problemy z nosami.

Krzywa przegroda może być konsekwencją urazu doznanego w przeszłości, np. niegroźnego wypadku w dzieciństwie. Oczywiście może też być skutkiem urazu przeżytego już w życiu dorosłym. Paradoks polega na tym, że często pacjenci nie zdają sobie nawet sprawy, że ich przegroda rośnie nieprawidłowo i nie wiedzą jakie są tego konsekwencje.

Dorota Żukowska, specjalista chirurgii plastycznej z białostockiego Centrum Medycznego Humana Medica Omeda wyjaśnia: Pourazowym zniekształceniom przegrody nosowej najczęściej towarzyszy zniekształcenie kości bocznej, gdyż tak naprawdę ciężko jest uszkodzić samą przegrodę – uraz zwykle dotyka całej „piramidy” nosa.

I po chwili dodaje: „Zatem wykonywany przez nas zabieg operacyjny ma za zadanie naprawić również wszystkie elementy kształtujące nos. Często zdarza się też, że na życzenie pacjenta, przy tej okazji poprawiamy aspekt wizualny – dokonujemy skrócenia, zwężenia czy obniżenia nosa.

Wady wrodzone.

Nieco inną grupę stanowią pacjenci, u których skrzywiona przegroda wynika z wady rozszczepowej. Osoby takie miały towarzyszącą wadę wrodzoną w postaci rozszczepu i w tym przypadku konieczność korekcji nosa występuje już po okresie dojrzewania.

Kiedyś tego typu operacji dokonywano tylko u osób dorosłych, dziś jednak dziewczynki operuje się już po ukończeniu przez nie 15. roku życia, a chłopców dwa lata później. Konieczne jest bowiem zakończenie rozwoju kości nosa – jeśli w trakcie zabiegu są one jeszcze miękkie, to przeprowadzona operacja może powodować zniekształcenie niewzmocnionych chrząstek i wynikające z tego zaburzenia pooperacyjne.

Jak wygląda taki zabieg?

Przed zabiegiem pacjent musi być zdrowy, nie mogą mu „towarzyszyć” żadne infekcje. Do zabiegu nie zostaną też zakwalifikowane osoby cierpiące na zaburzenia krzepnięcia krwi i z nieodpowiednią morfologią. Operację wykonuje się w pełnym znieczuleniu ogólnym z intubacją – operowana część ciała jest niezwykle wrażliwa na ból, a ponadto zwykle występuje duże krwawienie.

U osób, u których dokonuje się korekcji pourazowej lub kosmetycznej, cały zabieg odbywa się wewnątrz nosa, nie ma widocznych cięć zewnętrznych. Po operacji nie pozostają wiec żadne blizny – oczywiście o ile nie było wcześniej określonych uszkodzeń skóry – uspokaja dr Żukowska.
Cięcia są zazwyczaj konieczne u pacjentów z wadami porozszczepowymi. Potrzebna jest wtedy tzw. operacja otwarta, gdzie trzeba naciąć skórę i podnieść ją do góry, by dotrzeć do struktur kształtujących nos wewnątrz.

Nie od razu Kraków zbudowano.

„Z zabiegu pacjent wychodzi ze stabilizacją wewnętrzną i opatrunkiem gipsowym unieruchamiającym nos na zewnątrz. Pierwszy z nich zdejmuje się już po upływie trzeciej doby od operacji, wtedy też pojawia się możliwość swobodnego oddychania. Natomiast opatrunek gipsowy utrzymuje się dłużej, w zależności od rozległości zabiegu od 7 do 14 dni, po czym przez kolejne dwa tygodnie pacjentowi zalecamy samodzielne zakładanie opatrunku.” – opisuje specjalistka z Omedy.

Warto wiedzieć, że kształt nosa widoczny tuż po operacji nie jest kształtem ostatecznym. Wynika to po pierwsze z obrzęku powstałego na skutek zabiegu – tkanki miękkie kurczą się stopniowo, zajmuje im to nawet do pół roku. Drugi powód to odczyny okostnowe, które w miejscu złamania nawarstwiają kość i w pewnym momencie powiększają nos. Ważny jest tu udział pacjenta, który powinien te odczyny kontrolować – sprawdzać, gdzie powinno być ich więcej, a gdzie mniej. Bo jeśli zostawimy nos samemu sobie, może być lekko nieregularny.

Co szczególnie ciekawe, operacja przeprowadzana wewnątrz nosa pozwala nadać mu pożądany kształt zewnętrzny. Istnieje co prawda pewien element nieprzewidywalności wyglądu ostatecznego wynikający ze wspomnianych odczynów okostnowych czy ilości tkanek miękkich. Ważna jest tu również odpowiednia współpraca pacjenta – ten zwykle jest niecierpliwy, chciałby jak najszybciej osiągnąć końcowy rezultat. Tu jednak wymagana jest odrobina cierpliwości.

Nie tylko zdrowy, ale i ładny.

Nieco inną grupę decydujących się na operację nosa stanowią osoby zwyczajnie niezadowolone z wyglądu tego centralnego elementu twarzy. Mężczyźni decydują się na to rzadko – jeśli już, to zwykle jako powód podają zbyt mały lub zbyt krótki, niepasujący ich zdaniem do męskiej twarzy, nos.

Chirurg plastyczny z Humana Medica Omeda precyzuje: „Najwięcej jest pacjentek twierdzących, że ich nos jest zbyt duży. Zabieg wymaga wtedy ingerencji we wszystkie elementy budujące nos, który jest przecież bryłą, konieczne więc jest zmniejszenie jego długości, szerokości i wysokości. W trakcie konsultacji ustalamy wszystkie szczegóły, by jak najlepiej spełnić oczekiwania pacjentki.

A te mogą być różne – niektórzy chcą mieć nos bardziej zadarty, inni węższy lub niższy. Operacja tego typu jest więc dużym wyzwaniem dla lekarza z racji jej pewnej nieprzewidywalności i indywidualnych właściwości każdego człowieka. Ale jednocześnie daje też sporo satysfakcji – zmiana tego najistotniejszego, najbardziej rzucającego się w oczy elementu twarzy pozwala pomóc pacjentom niezadowolonym ze swojego wyglądu. Nikogo nie dziwi już zatem, że ludzie decydują się w ten sposób wpływać na postrzeganie samego siebie i w konsekwencji na własne samopoczucie.

info. i foto.: materiały prasowe