Polub nas na Facebooku

Z obawy przed tym jak będziemy postrzegani, że nie będziemy akceptowani czy lubiani rezygnujemy z siebie – swoich potrzeb, swojego zdania i celów. A przecież to otoczenie ma znaczący wpływ na to jak się czujemy i zachowujemy!

Fot.: Ryan Moreno, unsplash.com
Fot.: Ryan Moreno, unsplash.com

Nasze środowisko to osoby, które dzielą się na takie, które motywują nas do dalszego rozwoju, wspierają i trzymają za nas mocno kciuki oraz takie, które całą swoją negatywną energię wkładają w to, aby zniechęcić nas do realizacji marzeń i planów, utrudniając działania i nierzadko wykorzystując do realizacji ich własnych planów.

Tacy negatywni ludzie, za wszelką cenę będą dążyć do tego, abyś np. czuł się złym rodzicem, nie dość dobrym partnerem, beznadziejnym w pracy a nawet w skrajnych momentach bezwartościowym człowiekiem. Ciągła deprecjacja innych ma służyć zwiększeniu poczucia własnej wartości.

Bierze się to z ich wewnętrznych niedostatków przejawiających się np.: własną niezaradnością, zazdrością oraz niskim poczuciem wartości. A to czy osiągną swoje cele traktując w taki sposób swoich bliskich zależy od tego, czy mają w otoczeniu osoby uległe czy nie.

Jakie myślenie przewodzi osobom, które mają w sobie głęboko rozwiniętą uległość? To np.: „Zawiedzie się na mnie”, „Uzna mnie za niewdzięczną”, „co sobie o mnie pomyślą”, „czuję się winna, jeśli nie robię tego czego ode mnie oczekują”, „chcę się czuć potrzebna”, „muszę się bardziej postarać – może mnie doceni”….

Zachowywanie uległe wobec takich osób przynosi w istocie więcej strat niż zysków. Coraz bardziej narasta frustracja, spada poczucie własnej wartości, narasta poczucie krzywdy. Osoba zachowująca się ulegle jest często zdominowana przez innych i wykorzystywana. Czasami na skutek nagromadzonych negatywnych emocji i poczucia krzywdy dochodzi u niej do nagłych wybuchów złości, które przez otoczenie bywają odbierane jako irracjonalne.

Często godzisz się na sytuację lub akceptujesz określone zachowania dla przysłowiowego “świętego spokoju”. “Przymykamy oko”, żeby “nie palić za sobą mostów”. Warto zadać sobie jednak pytanie – czy właśnie na tych mostach nam zależy?

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJak nie przytyć zimą?
Następny artykułNowy rok, nowa JA, czyli jak trzymać się postanowień noworocznych
Celina Szumska
Coach, Trener i Mediator Stały. Menedżer z wieloletnim doświadczeniem zdobytym na kierowniczych stanowiskach międzynarodowych przedsiębiorstwach (logistyka, finanse, bankowość, sprzedaż). Specjalizuje się w zarządzaniu strategicznym, operacyjnym, przywództwie, efektywności, przedsiębiorczości oraz innowacyjności. Prowadzi coachingi z przedsiębiorcami oraz osobami indywidualnymi, specjalizując się w coachingu menedżerskim, życia i rodzicielskim. Pomaga w odkryciu i przezwyciężeniu barier utrudniających realizację założonych celów w dziedzinach związanych z kompetencjami miękkimi, pracą z emocjami, wartościami i biznesem. Wspiera w systemowych procesach zmiany i reorganizacji firm, rozwija kadrę menedżerską w obszarze zarządzania przez cele, komunikacji, sprzedaży. Prowadzi business i executive coaching dla członków zarządu, kadry menedżerskiej, specjalistów i ekspertów. Opracowuje, przygotowuje i wdraża programy tworzenia kultur organizacyjnych opartych na coachingu i mentoringu. Jest propagatorką rozwoju osobistego młodzieży licealnej i studenckiej. Jako Mediator Stały pomaga w znalezieniu rozwiązań dotyczących konfliktów w sferze prawa cywilnego, rodzinnego i gospodarczego.