Wstyd jest jak zoom w aparacie fotograficznym.

Polub nas na Facebooku

„Wstyd jest jak zoom w aparacie fotograficznym. Kiedy go czujemy, jesteśmy nastawieni tylko na nasze niedoskonałości. Myślimy sobie: Czy tylko mnie brzuch wylewa się ze spodni? Czy tylko ja mam taką porąbaną rodzinę? (…)”

Brene Brown

35614070_xl

Z badań amerykańskiej socjolog Brane Brown wynika, że ciało jest pierwszym, spośród szeregu innych, źródłem wstydu u kobiet. Najbardziej kobiety boją się oceny ciała przez inne osoby. Jednocześnie, gdy chcą wyśmiać, czy zdewaluować czyjąś wartość częściej czynią uwagi na temat wyglądu niż intelektu, czy pozycji zawodowej. A wstyd jest jak zoom w aparacie, jak go czujemy skupiamy się na swoich niedoskonałościach. Niestety, jak pisze Brown, wszyscy go mamy, to znaczy każdy człowiek odczuwa wstyd, nie możemy go sobie wyłączyć, czasem próbujemy z dobrym skutkiem się na niego znieczulic. Jednakże znieczulenie na tzw. trudne emocje zmniejsza umiejętność czucia radości, miłości, przyjemności i wszelkich innych. Brak czucia, zmniejsza radość życia i powoduje brak czucia ciała. I koło się zamyka: mniej czuję ciało, trudno mi prawdziwie poczuć emocje, pogłębia się lęk, wstyd i rozdrażnienie i łatwiej ulegam ocenie innym.

Na postrzeganie ciała wpływa kilka czynników: własne myśli i samopoczucie, kultura, w której żyjemy, doświadczenia z dzieciństwa oraz przekonania. Sama przyznaję, że choć nie mam nadwagi, to często, gdy mam tak zwany zły dzień jestem mniej zadowolona z tego jak wyglądam: nogi za grube, włosy rozdwojone na końcach, oponka na brzuchu, galaretowate uda i wiele innych. Kiedy mam dobry humor, te wszystkie rzeczy nie mają znaczenia. Nie da się ukryć, że kultura i ogólnie przyjęte kanony kobiecości nie ułatwiają sprawy. Okazuje się, że w niektórych rejonach Azji ceni się bladą skórę, na zachodzie natomiast kobiety wystawiają się na działanie promieni słonecznych, gdyż opalona skóra w naszej kulturze jest symbolem piękna. W dawnych Chinach oznaką atrakcyjności były małe stopy i duży rozmiar buta mógłby spędzać sen z powiek. Do dziś niektóre plemiona wydłużają sobie szyję obręczami. Pomyślmy więc o dzisiejszych kosmetykach do makijażu, wysokich obcasach, zabiegach chirurgii plastycznej, odsysaniu tłuszczu i silikonowych implantach, które w naszej kulturze wydają się nam naturalne.

Profesor Tomasz Szlendak z Uniwersytetu w Toruniu pisząc o kobiecym ciele przytacza wizerunek Wenus. Pisze o współczesnej kobiecie Wenus zaokrąglonej wybiórczo. Dziś, według Szlendaka, kobiety dźwigają nieproporcjonalnie duży biust na bardzo szczupłych nogach. Brzuch kobiecy staje się płaski i twardy, gdyż krągłości nie są dobrze widziane. Bardzo często to brzuch, który poza niemowlakiem w wózku jest oznaką właśnie przebytej ciąży, powoduje, że mamy noszą za duże, workowate i przy długie ubrania. I, zamiast dumnie nosić oznaki swojego macierzyństwa, wstydzą się. Z drugiej strony, otoczenie dość powszechnie komentuje wygląd młodych mam: kilogramy, brzuch czy rozstępy.

Płaski brzuch nierzadko wiąże się z jego wciąganiem. I, jak pisał Alexaner Lowen, wciągnięty brzuch, prostuje sylwetkę, lecz usztywnia kolana. Zahamowany oddech i sztywne nogi to łatwa droga do bycia podatnym na manipulację, czucia nieracjonalnego niepokoju i zerwania łączności z uczuciami. Zostajemy w głowie, analizujemy, wydaje nam się, że czujemy, lecz częściej jest to myślenie. Nie chodzi o to, żeby zapomnieć o dbaniu o ciało, nosić przed sobą zbyt duży brzuch i jeść co popadnie. To nie służy ani zdrowiu ani samopoczuciu, z pewnością nie prowadzi do akceptacji siebie.

Często słyszę od kobiet, że z dużą nadwagą, że po prostu źle się czuły i to był główny powód do zrzucenia 20 czy 30 kilogramów. Podobnie jest z ubiorem. Warto o niego dbać, bo w gorsze dni możemy poprawić sobie nim humor, zaopiekować się sobą, czy chociażby odwrócić uwagę od naszych bolączek poprzez zbudowanie proporcji sylwetki czy dodanie sobie koloru. Badania pokazują, że zaabsorbowanie ciałem może bardzo negatywnie wpłynąć na człowieka, czego efektem bywa wycofanie się z życia, wstyd i brak energii do działania. Z moich obserwacji wynika, że świadomy ubiór bywa pierwszym krokiem do dbania o siebie, jest początkiem zmiany, początkiem sięgania po swoje w świadomy sposób. Dzięki pracy z wyglądem kobiety mogą zyskać kontakt z ciałem, a potem ze sobą, ze swoimi uczuciami i potrzebami.

Źródła:
Brown, B. Dary niedoskonałości. Media Rodzina, Poznań 2012.
Szlendak, T. Leniwe maskotki, rekiny na smyczy.Agencja wydawnicza Jacek Santorski &Co 2005.
Papadopolous, L. Lustereczko powiedz przecie. Wydawnictwo Znak, Kraków 2005.
Lowen, A. Duchowość ciała. Wydawnictwo Czarna owca, Warszawa 2011.

veronique_03_15_wstyd

Artykuł ukazał się w internetowym magazynie dla kobiet
VERONIQUE 03/2015