Polub nas na Facebooku

Porobiło się. Wszystko nie tak, jak trzeba. Jeszcze jakiś czas temu ogromną popularnością cieszyli się mężczyźni metroseksualni – szczupli (wręcz wychudzeni) chłopcy, w obcisłych rurkach, pięknie wymodelowanej fryzurze, cerze tak gładkiej jak pupcia niemowlaka, z ilością kosmetyków na półce czterokrotnie większą niż porządnie zadbanej kobiety. Moda jak zawsze trwa krótko. Było ładne, gładkie i wycyckane, przyszło nowe – włochate, zarośnięte, ale uwaga(!): również zadbane.

fot.: beardburnme.tumblr.com
fot.: beardburnme.tumblr.com

Trudne słowo do zapamiętania

Lumberseksualny – określenie przejęte, jak to zazwyczaj ostatnio, z angielskiego. Zgodnie z definicją ze słownika, powiemy tak o mężczyźnie bardzo męskim, podkreślającym swoją męskość gęstą brodą i roboczym strojem. Potocznie określany jest współczesnym drwalem. Darujmy sobie bardziej szczegółową etymologię tego określenia i powiedzmy, że na potrzeby tego zjawiska będę posługiwała się określeniem drwal.

Drwal, czyli kto?

Nowoczesny drwal nie ma nic wspólnego z dawnym drwalem, który pracował fizycznie w lesie, rąbał siekierą, ciął piłą. Główny atrybut współczesnego drwala to broda: najlepiej gęsta, długa, zadbana, idealnie przycięta i wymodelowana. W dobrym tonie jest szczególne pielęgnowanie męskiego atrybutu, tym samym bywanie w wyspecjalizowanych barber shopach (miejscu gdzie profesjonalista zajmie się twoją brodą). Dzisiejszy drwal wcale nie musi odznaczać się szczególną tężyzną fizyczną, nadal może pozostać wychudzonym dziwakiem z zapadniętą klatką, zdiagnozowanymi wadami postawy i nieproporcjonalną sylwetką. Tym nie należy się martwić, to naprawdę nie przeszkadza. Grunt, żeby broda z daleka była widoczna, zadbana i najlepiej ekscentrycznie eksponowana.

Nie chodzę z drewnem do lasu

Żeby spotkać drwala wcale nie musisz udawać się do lasu. Wspomniany gatunek spotkasz w galeriach handlowych, modnych knajpkach, bibliotece, na koncercie niszowego zespołu lub domówce najbardziej wylansowanych znajomych z pracy, czy też uczelni. Drwale, jak każda grupa społeczna, dzielą się na różne podgrupy i tak możemy wyróżnić: drwali „macho”, drwali „wszystko mnie wali”, drwali „nie wyrosła mi jeszcze broda” i drwali „na medal”.

Drwale „macho”

To ten typ, który dyktuje warunki i zapowiada, co w danym sezonie będzie modne. Sweterki w norweskie wzory, długa grzywka, palenie e-papierosów, czytanie Goethego. To grupa, do której najczęściej wzdychają samice, w myślach marząc o tym, by drwal macho zrobił z nimi przynajmniej 1/3 z tego co wyczytały w 50 twarzach Greya…

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł4 odświeżające napoje na wiosnę
Następny artykułWiosenny powiew falban
Anna Chomiak
Pisanie dla niej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boi się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkłada przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień niepoprawna romantyczka szukająca inspiracji we wszystkim, co ją otacza. Prywatnie spełniona żona, nieco zwariowana mama i miłośniczka kotów. Gości przyjmuje z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Jej sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało jej charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpa po ziemi. Bloguje na www.nieidealnaanna.com