Maria Skłodowska-Curie

Polub nas na Facebooku

Pierwsza kobieta, która uzyskała licencjat nauk fizycznych i matematycznych na Sorbonie, pierwsza kobieta, która została profesorem tej prestiżowej uczelni, pierwsza kobieta – laureatka nagrody Nobla i jedyna osoba, która otrzymała to wyróżnienie dwukrotnie.

maria_sklodowska_curie

Maria Skłodowska-Curie dokonała odkrycia, które zrewolucjonizowało naukę przełomu XIX i XX wieku. Podobno zawsze żałowała, że rad nie został nazwany polonem, co rozsławiłoby imię jej ojczyzny. Z uporem i wytrwałością przecierała szlaki w męskim świecie nauki. Traktowała go jak pole walki, uzbroiwszy się w charakter surowy jak stroje, które nosiła.

Kręta droga do marzeń
Maria Salomea Skłodowska przyszła na świat 7 listopada 1867 w Warszawie. Jako najmłodsze z pięciorga dzieci Władysława i Bronisławy Skłodowskich – małżeństwa nauczycieli wychowana została w poszanowaniu do wiedzy i wielkiej miłości do ojczyzny. Idee, które wpajali jej rodzice, trafiły na podatny grunt. Maria ukończyła gimnazjum z najwyższym wyróżnieniem i zapragnęła pójść na studia. Niestety, w Warszawie, która była wówczas pod zaborem rosyjskim, obowiązywał zakaz studiowania kobiet, a na wyjazd do wymarzonego Paryża Maria nie miała pieniędzy. Razem ze starszą siostrą Bronisławą zawarły więc umowę, która pozwoliłaby obydwu dziewczętom na edukację w Paryżu. Maria miała pójść do pracy i pomóc siostrze opłacać czesne. W zamian za to Bronisława zobowiązała się po ukończeniu nauki i rozpoczęciu pracy, utrzymywać Marię podczas jej studiów. Osiemnastoletnia Maria przyjęła pracę korepetytorki, a później lepiej płatną posadę guwernantki. Wtedy też przeżyła pierwszy romans zakończony bolesnym zawodem. Zakochała się w najstarszym synu swoich pracodawców – Kazimierzu Żórawskim. Młodzieniec odwzajemniał jej uczucie i poprosił o rękę. Mimo tego, że rodzina Żórawskich lubiła Marię i ceniła ją jako nauczycielkę, stanowczo sprzeciwiła się małżeństwu syna z biedną, pracującą dziewczyną. Maria poczuła się upokorzona, a praca stała się utrapieniem. Chęć opuszczenia Żórawskich porównywała do pragnienia kąpieli w gorący dzień. Nie czuła się jednak zwolniona z obietnicy danej siostrze – pracowała u nich jeszcze przez rok. Gdy wreszcie Bronisława ukończyła studia i zaczęła pracę jako lekarz, Maria mogła przyjechać do Paryża. Wyposażona w książki i składany stołeczek, jechała w nieogrzewanym pociagu do odległego o 2000 km Paryża 40 godzin.

Francuski sen
Rozpoczęła naukę na wydziale fizyki Sorbony jako jedna z 23 przyjętych kobiet w grupie prawie dwóch tysięcy studentów. Szybko jednak zauważyła, że nie dorównuje wiedzą innym studentom, a jej francuski, który dotąd uważała za bardzo dobry, jest niewystarczający, przez co nie rozumie wykładowców. Z należną sobie ambicją i wytrwałością starała się jak najszybciej nadrobić zaległości. Maria zamieszkała u Broni i jej męża, lecz szybko postanowiła wynając samodzielne lokum. Mieszkanie je siostry było bowiem miejscem spotkań francuskiej polonii, a częste i burzliwe dysputy przeszkadzały Marii w nauce. Niestety, niewielka, nieogrzewana mansarda to było wszystko na co pozwolił jej ubogi budżet. Brak ciepłych, sycących posiłków w zimnym i ciemnym mieszkanku stały się dla Marii codziennością. Nieraz zdarzyło się jej zasłabnąć z głodu. Niedożywienie nie było spowodowane jedynie złą sytuacją finansową. Wszelkie czynności typu gotowanie Maria uważała za stratę cennego czasu, który najchętniej poświęcała na naukę. W 1893 roku uzyskała licencjat z fizyki z najlepszym wynikiem – jako pierwsza kobieta i cudzoziemka, a rok później – licencjat z matematyki z drugą lokatą.

Przyciąganie przeciwieństw
W Paryżu Maria poznała fizyka Piotra Curie. Stroniący od kobiet naukowiec znalazł wreszcie pokrewną duszę. 27-letnia wówczas Maria, piękna, inteligentna, cudzoziemka, imponowała mu znajomością technicznej terminologii i skomplikowanych wzorów matematycznych. Pobrali się w 1895. Uroczystość była niezwykle skromna. Młodzi zrezygnowali z ceremonii kościelnej, a Maria z tradycyjnej białej sukni. Zamiast niej wybrała granatową – taką, która nadawała się później do pracy w laboratorium. W podróż poślubną młoda para wybrała się na wycieczkę po okolicy na rowerach otrzymanych w prezencie ślubnym. Maria i Piotr dobrze czuli się w swoim towarzystwie. Jako małżeństwo stanowili zgrany tandem naukowców – partnerów. Maria – dokładna, sumienna i wytrwała, mobilizowała Piotra, niezwykle inteligentnego, acz mało ambitnego, bujającego w obłokach marzyciela.

Polon i Rad
Piotr zarekomendował Marię w laboratorium, w którym pracował. Dostała tam posadę i zadanie, które pozornie wydawało się być mało ambitne i pracochłonne. Miała znaleźćprzyczyny większej radioaktywności niektórych rodzajów rudy uranowej, niż wynikałoby to z zawartości w niej czystego uranu. Rozpoczęła żmudne badania, polegające na oddzielaniu poszczególnych związków chemicznych wchodzących w skład rudy. Po pewnym czasie, zaintrygowany nieoczekiwanymi rezultatami Piotr, przyłączył się do badań żony. Małżonkowie spędzali każdą chwilę. w zimnym baraku. By nie tracić cennego czasu, Maria nawet gotowała w laboratorium. Po czterech latach ta iście benedyktyńska praca doprowadziła do odkrycia polonu, a potem radu. Po tym dokonaniu państwo Curie szybko stali się sławni. Maria jako pierwsza kobieta w historii otrzymała tytuł doktora. Piotr został mianowany profesorem Sorbony i założył własne laboratorium, w którym żona została kierownikiem badań. W 1903 roku otrzymali nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki. Piotr i Maria nie opatentowaliswojego odkrycia, uważając, że rozwój naukowy powinien służyć całej ludzkości. Nie zarobili na radzie ani franka i wkrótce pożałowali swej naiwności. Pieniędzy brakowało na wszystko, a przede wszystkim na dalsze badania. Tymczasem we Francji zapanowała radomania. Nawet producenci kosmetyków, nieświadomi niebezpieczeństwa, włączali rad do wielu specyfików. Naukowcy jeszcze nie znali zagrożeń, jakie niosła ze sobą radioaktywność.

Śmierć i ponowne narodziny
W 1906 roku świat Marii diametralnie się zmienił – Piotr zginął pod kołami konnego powozu. Maria straciła nie tylko męża, ale i towarzysza badań, pokrewną duszę. Czy ja żyję? Miała zapytać któregoś razu swojego współpracownika Poula Langevine’a. W ten sposób podobno rozpoczął się romans, który na krótko znów obudził w Marii kobietę. Kiedy romans ten został ujawniony, brukowce zaczęły rozpisywać się na temat Marii, którą posądzano o rozbicie rodziny. Jako cudzoziemka, zdeklarowana ateistka, wreszcie kobieta próbująca zaistnieć w męskim świecie nauki, stała się ofiarą prasowej nagonki, w której odbicie znalazły wszelkie ówczesne uprzedzenia Francuzów. Afera przybrała ogromnych wymiarów – wieści dotarły do Stanów i Szwedzkiej Akademii Nauk, która to właśnie rozważała przyznanie Marii nagrody Nobla w dziedzinie chemii. Maria była zdruzgotana. Osaczona i oczerniona myślała o powrocie do Polski, a nawet o samobójstwie. Na szczęscie druga nagroda Nobla została jej przyznana. W większości przeznaczyła ją na pierwszy Instytut Radowy w Paryżu. Maria przewodziła prowadzonym w nim badaniom z dziedziny fizyki, chemii i medycyny. W czasie I wojny światowej poświęciła się pomocy francuskim żołnierzom. Jeździła „Małymi Curie”– samochodami przerobionymi na mobilne stacje rentgenowskie. Po wojnie, mimo pogarszającego się stanu zdrowia, Maria nadal kierowała Instytutem Radowym w Paryżu. Jednocześnie jeździła po świecie pomagając zakładać instytuty leczenia chorób nowotworowych. Podobną placówkę założyła również w Polsce w roku 1932. Jej pierwszym kierownikiem została siostra uczonej Bronisława. Maria podarowała Instytutowi własny jeden gram radu, dzięki czemu można było zacząć pracę. Zmarła w wieku 67 lat. Pochowano ją tam gdzie męża, w paryskim Panteonie wśród zasłużonych Francuzów.

Przyczyną śmierci Marii była aplazja szpiku kostnego – zaburzenie polegające na zahamowaniu podziału i różnicowania się komórek krwi. Choroba najprawdopodobniej spowodowana była dużą ilością promieniowania.