Kobieto, wyluzuj!

Polub nas na Facebooku

Portal społecznościowy (znany nam wszystkim). Jedna z moich koleżanek. Matka. Jej komentarz do czegoś tam: „Najgorsze jest, że większość kobiet (które znam i pewnie można to zastosować w ogóle do płci pięknej) będzie się zastanawiać: a czy pielucha to jednorazowa czy wielorazowa? a jednorazowa to której firmy najlepiej? a wielorazowa to otulacz czy AIO? Itd. itp… I tak z każdą kwestią… Słoiczki czy BLW, pierś czy butelka… i wszystkie chcemy jak najlepiej i zadręczamy się podejmując milion mini wyborów…”

Kilka minut później wpada mi w oko wywiad z ZaddieSmith. Pisarka. Znana przede wszystkim z powieści „Białe zęby”, ale napisała też wiele innych. Dobrych. Tytuł rozmowy: „Kiedyś uważałam, że pisarki nie powinny mieć dzieci i że rodzina jest dla kobiety źródłem opresji”.

Pomyślałam: coś dla mnie. Zaczęłam czytać, bo jeszcze niedawno sama uważałam, że kobiety, które chcą mieć mężów i dzieci są gorsze.

Co łączy moją koleżankę, pisarkę i mnie? Wszystkie trzy się spinamy, przejmujemy i zadręczamy. Zaddie i ja, przynajmniej deklaratywnie, całkiem niedawno przestałyśmy to robić. Moja koleżanka, jeszcze nie.

Kobiety! Wyluzujmy!

Bo warto się uspokoić, zmieniać zdanie wtedy, kiedy ma się na to ochotę, dawać się przekonywać. Życie wtedy nabiera większego sensu. Nie jest pasmem bitew i jedną wielką walką, ale spacerem, który możemy kontemplować i zatrzymywać się i podziwiać to co i kiedy, chcemy.

Przestańmy też wypowiadać kategoryczne sądy takie jak: posiadanie dzieci jest złe albo bycie matką to jedyna słuszna droga. Nie mówmy, że praca i kariera w korporacji to jedyne, co daje szczęście albo, że znalezienie faceta może nasze życie odmienić. Bo jak powiedziała ZaddieSmith: „Nie mamy żadnych gotowych recept. Na pewno ja ich nie mam”.

Ja podobnie jak Zaddie też nie mam gotowych recept, a Wy?

Kiedy czytam gazety, a zwłaszcza działy opinii, a także blogi i kobiece portale internetowe to ciągle pojawiają się tam recepty, na których wpisane to, co jest lepsze i jak być matką, a jak być kobietą oświeconą. Włos się na głowie jeży. Co robić? Jestem w kropce.

Może po prostu będziemy robić swoje i cieszyć się życiem? Tak zwyczajnie. Może nawet po kobiecemu, bo w końcu, co w tym złego, że baba jest wrażliwa i lubi płakać? Cieszmy się, płaczmy, krzyczmy, ale róbmy to, bo tak chcemy, a nie bo musimy.

I wyluzujmy!

http://matyldamlocka.blogspot.com/