Każdy ma swoje „Wesołych świąt!”

Polub nas na Facebooku

W sklepach świąteczne przeboje. Promocje na świąteczne prezenty trwają. Propozycje świątecznych przepisów na wielu portalach internetowych.

– Można oszaleć – mówią jedni.

– Jest już tak pięknie, magicznie i świątecznie – mówią inni.

Jako przeciwniczka świętowania Bożego Narodzenia już w listopadzie do centrów handlowych chodzić nie muszę, a na świąteczne przeboje mogę pozostać głucha. Niestety ciężko pozostać obojętnym na pytania znajomych kobiet, dla których Święta to czas rodzinnego i kulinarnego spełnienia.

– Co gotujecie na Święta? Coś specjalnego? – zapytała koleżanka, która lubi tradycyjne świętowanie.

–My? Czyli kto? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie.

– No na przykład ty ze swoją mamą – sprecyzowała.

Zdziwiłam się. Jestem mężatką. Święta spędzam zazwyczaj z mężem, ale nie za wiele gotujemy w tym czasie, a już na pewno nic specjalnego. Mamy choinkę, ale nie kupujemy plastikowych reniferów i czekoladowych Mikołajów. Spędzamy razem czas, a bywa, że na Święta po prostu gdzieś wyjeżdżamy. Jest dużo wolnego w pracy i chcemy to wykorzystać.

Jestem kobietą, ale nie mam potrzeby wykazywania się jako organizator świątecznych spotkań. Nie gotuję dużej ilości jedzenia, nie planuję dużej rodzinnej wigilii i nie zmuszam się do spędzania czasu ze wszystkimi członkami rodziny. Nie czekam też na Święta przez cały rok. Powody tej sytuacji są różne. Większością z nich nie chcę się z nikim dzielić, ale… Na pewno nie jest tak dlatego, że jestem złą żoną, córką i KOBIETĄ. –Zatem dlaczego? – pytają koleżanki. Po prostu nie. Proszę o uszanowanie moich decyzji i tego, jak się moje życie poukładało.

Nie zgadzam się na to, żeby moje „nietradycyjne” Święta były gorsze. Boli mnie, kiedy muszę tłumaczyć znajomym płci żeńskiej, że nie idę do rodziców na wigilię i nie mam sprawdzonych przepisów na świąteczne wypieki, bo ciastka, które piekę zawierają ksylitol zamiast cukru i olej kokosowy zamiast masła.

Szanuję i lubię kobiety, którym radość sprawia to, że mogą zaprosić wszystkich na Święta i poczęstować własnoręcznie upieczonym makowcem. Ba! Nawet bardzo często te makowce, serniki i pierniki chwalę i doceniam. Fajnie, kiedy radość sprawia żonie, że mąż pochwalił jej barszcz oraz cieszy się z tego, że teściowa wyraziła swoje uznanie dla rosołu.

Święta to podobno magiczny czas?! Niech takim czasem – dla każdego – NAPRAWDĘ będą!Zarówno dla tych, którzy chcą zjeść karpia i obejrzeć „Kevina samego w domu”, jak i dla tych, którzy chcą pojechać do Afryki, a także dla tych, którzy po prostu pragną posiedzieć w domu poczytać książkę i napić się herbaty w towarzystwie osoby/osób, które kochają.

Spróbujmy zrozumieć, że każdy ma swoje „wesołych Świąt”, które jest dla niego ważne, wyjątkowe i niepowtarzalnie. Nie uszczęśliwiajmy innych na siłę. Zajmijmy się tymi, którzy podczas Świąt (i nie tylko) chętnie przyjmą naszą pomoc.