Polub nas na Facebooku

Czy kiedykolwiek zastanawiałyście się nad tym, jak pozostawienie swojego eks w znajomych na Facebooku wpływa na Wasze rozstanie? Okazuje się, że osoby, które po zerwaniu wciąż utrzymują wirtualne więzi z byłymi partnerami, zdecydowanie gorzej radzą sobie z rozstaniem, a osiągnięcie równowagi emocjonalnej zajmuje im więcej czasu.

37647054_xxl

Co na to nauka?

Doktor Tara Marshall z uniwersytetu Brunel w Londynie przeprowadziła badanie nad wpływem utrzymywania facebookowej znajomości na samopoczucie byłych partnerów. Wyniki jej badań pokazały, że te osoby, które po rozstaniu dalej mają swojego ex w znajomych, dłużej cierpią z powodu rozstania, sprawiają wrażenie stojących w miejscu i wykazują mniejszą aktywność od osób, które pożegnały się z byłym partnerem także w mediach społecznościowych. Dzieje się tak nawet wtedy, gdy nie utrzymujemy znajomości w pełnym tego słowa znaczeniu.

Pozwalasz trwać więzi

Nie musisz kontaktować się ze swoim eks. Na Twoje emocje mogą oddziaływać takie sytuacje jak zmiany jego statusów, nowe posty (szczególnie zdjęcia, na których ktoś go oznaczył, a obok niego siedzi atrakcyjna dziewczyna) lub jego reakcje na Twoje wpisy – sama przyznaj, że gdy niedługo po rozstaniu polajkował Twoje nowe zdjęcia (lub zareagował klikając w ikonkę serduszka) poczułaś lekkie ściśnięcie w sercu i zastanawiałaś się, czy to kliknięcie ot tak, czy może o coś mu chodzi. Takie sytuacje, podobnie jak śledzenie byłego partnera w jakichkolwiek mediach społecznościowych, działają na nasze emocje, wzbudzają tęsknotę i sprawiają, że dłużej dochodzimy do siebie.

Dlaczego tak się dzieje?

Ponieważ utrzymując wirtualną więź (lub pozwalając jej trwać) tak naprawdę nie odcinamy się definitywnie od swojego eks. Dawniej, gdy internet nie był tak popularnym narzędziem komunikacji, dwoje ludzi rozstając się miało świadomość końca relacji. Nie było tylu kanałów komunikacji co dziś, więc albo gdzieś na siebie wpadli zupełnie przypadkiem, albo już nigdy się nie zobaczyli. Taka izolacja po rozstaniu wychodziła tylko na dobre – brak okazji do śledzenia życia eks (nawet mimowolnie) nie stwarzał sytuacji działających na emocje, co pomagało łatwiej dojść do siebie. To działa też w drugą stronę – czasem brak kontaktu uświadamiał byłym partnerom, że jednak za sobą tęsknią, a pragnienie ponownego ujrzenia partnera czasem skutkowało powrotem. Dziś nagłe pragnienie zobaczenia eks można zaspokoić jednym kliknięciem na profil.

Masz dwie drogi

Możesz usunąć swojego eks ze znajomych, a możesz też zastosować inny zabieg – ustawić, by nie wyświetlały Ci się jego aktywności. I naprawdę nie odwiedzać jego profilu. Facebook nie informuje o tym, że przestałaś kogoś obserwować, więc Twój były – wciąż pozostając na liście Twoich znajomych – pewnego dnia zacznie żyć w świadomości, że jego wpisy Cię nie ruszają. No bo jak mają Cię poruszyć, skoro Ty nie będziesz ich widzieć? Warto skorzystać z tej funkcji, gdy jednak nie usuwamy byłego ze znajomych, ponieważ często po rozstaniu faceci mają skłonność do publikowania postów, które mają na celu zasmucenie byłej partnerki i pokazanie jej, że wspaniale im się żyje bez niej. Sama w dwóch przypadkach skorzystałam z tej właśnie funkcji i żyje mi się lepiej. 😉 A gdy eks komentuje w dwuznaczny sposób Twoje wpisy lub coś lajkuje – ja nauczyłam się na to nie reagować, Tobie tez polecam. Trzeba po prostu nabrać ogólnego dystansu do mediów społecznościowych.

Podsumowując, po rozstaniu najlepiej maksymalnie ograniczyć kontakt na Facebooku. Można to zrobić za pomocą wyłączenia obserwacji, ale jeśli usunie się byłego ze znajomych, to naprawdę nie ma w tym niczego złego, głupiego, czy dziecinnego. Niezależnie od tego, jaką decyzję dotyczącą Waszych dalszych relacji w mediach społecznościowych podejmiesz, polecam Ci spędzać jak najwięcej czasu offline i nie chwalić się na Facebooku każdym swoim krokiem lub dzielić cierpieniem – tym sposobem będziesz tylko nakręcać byłego.

O autorce:

izabela-miszczykIzabela Miszczyk

Miłośniczka literatury, śródziemnomorskich klimatów, pasjonatka naturalnego dbania o siebie. Zawodowo związana z branżą wydawniczą, po godzinach trenuje na siłowni i bloguje.