Polub nas na Facebooku

ALDONA PLEWIŃSKA, NIEPEŁNOSPRAWNA MODELKA. URODZIŁA SIĘ BEZ OBURĄK I JEDNEJ NOGI, WZIĘŁA UDZIAŁ W KILKU SESJACH ZDJĘCIOWYCH, NIEKTÓRE Z NICH MOŻNA UZNAĆ ZA KONTROWERSYJNE. PRACUJE, STUDIUJE I DĄŻY DO TEGO, ŻEBY KARIERA MODELKI ZACZĘŁA PRZYNOSIĆ KORZYŚCI FINANSOWE. z Aldoną Plewińską rozmawiała: Matylda Młocka

modelka

Matylda Młocka: Widziałam Pani zdjęcia na portalu maxmodels.pl. Są odważne, prowokujące, a niektóre wręcz szokujące. Po co Pani to wszystko?
Aldona Plewińska: W ten sposób realizuje swoje marzenie. Kocham to robić. Wiem, że moja osoba wzbudza wiele kontrowersji, nawet przy zwykłych zdjęciach. Ludzie sądzą, że niepełnosprawność nie kojarzy się z atrakcyjnością.  Zaczynając pozować wiedziałam,że będę wzbudzała przeróżne emocje,  jedni będą mnie chwalić, inni podziwiać,a jeszcze inni zmieszają z błotem i wyzwą od chorych psychicznie.

Naprawdę? Nie obawiała się Pani tych negatywnych opinii, krytyki czy chamskich komentarzy?
Byłam gotowa podjąć wyzwanie. Wiedziałam, że opinie na mój temat będą przeróżne, ale zgodziłam się na to i postanowiłam nie przejmować się zbytnio krytyką. Każde zdanie szanuję i każdego wysłucham z pokorą. Jednak nie przestanę pozować dlatego tylko że komuś się to nie podoba.

Skąd w Pani tyle odwagi?
To, jaka jestem zawdzięczam przede wszystkim swojej mamie. To ona nauczyła mnie, że nie można siedzieć w kącie i płakać, czy godzinami rozmyślać, dlaczego jestem taka a nie inna. Trzeba żyć jak najlepiej potrafimy, nie załamywać się i brać z życia to, co chcemy, bo przecież drugiej szansy nie będzie.

I tym kierowała się Pani podczas pierwszej sesji zdjęciowej?
Moja pierwsza sesja zdjęciowa, z krwią i bandażami w wykonaniu Magdaleny Pietrzak, była bardzo odważna i szokująca. Świadomie się na nią zgodziłam, ponieważ chciałam, żeby ludzie wiedzieli z kim mają do czynienia. Chciałam tą sesją pokazać, że mam do siebie dystans i nie winie całego świata za to jaka jestem, tylko potrafię to wykorzystać.

Jak to się stało, że pomyślała Pani w ogóle o tym, żeby robić karierę modelki?
Od dziecka marzyłam o jednej, tylko jednej profesjonalnej sesji zdjęciowej.Chciałam zobaczyć czy mi się to spodoba oraz jak będę wychodziła na zdjęciach, a na koniec, co będą sądzić na ten temat inni. Portal MaxModels znalazłam przypadkiem. Magdę Pietrzak również poznałam przypadkiem. Kiedy zamieściłam zdjęcia z krwią i bandażami, stwierdziłam, że marzenie o sesji zostało spełnione, a teraz zobaczę czy jeszcze jakiś fotograf napisze do mnie z propozycją sesji.

I udało się?
Gdyby przez dłuższy czas nikt nie zaprosił mnie na sesję, to pewnie zapomniałabym o tym portalu i wróciła do szarej rzeczywistości. Jednak w krótkim czasie padła propozycja sesji, za kilka dni następna, i znowu następna. Nawet nie wyobrażacie sobie jak cudownie poczułam się widząc, że jestem doceniona i zauważona i ktoś chce ze mną współpracować. To było coś niesamowitego.

Która sesja była dla Pani najważniejsza?
Najcenniejszą sesją jest dla mnie moja pierwsza sesja. Pomimo tego, że teraz, kiedy brałam już udział w innych projektach, ta sesja wydaje się być sztuczna czy po prostu tandetna, to i tak od tej sesji wszystko się zaczęło i mam do niej ogromny sentyment.

A poza nią?
Jedną z sesji, której efekt uważam za najlepszy jest ta z Katarzyną Widmańską, a w stroju Katarzyny Konieczki. To zdjęcie jest fenomenalne i to nie tylko moje zdanie! Szczerze przyznam, że do tej pory nikt nie zrobił mi lepszego zdjęcia, trudno będzie je pobić. Natomiast wartościowe i ciekawe są tak naprawdę wszystkie moje sesje, ponieważ z każdej wynoszę coś wspaniałego, uczę się nowych, ciekawych rzeczy i przede wszystkim poznaję swoje możliwości.

I nie przeraża Pani to, co dzieje się w świecie show biznesu? Zawiść, zazdrość, konkurencja między modelkami…
Bardzo lubię poznawać nowych ludzi i znajdować się w co raz ciekawszych miejscach. Osoby, z którymi współpracuje są wspaniałe, tak naprawdę jeszcze nigdy nie pracowałam z ludźmi, którzy są wrogo nastawieni do świata. Wszyscy, z którymi do tej pory współpracowałam są wspaniali, uwielbiają to co robią i to czyni z nich niesamowitych ludzi.

Naprawdę? Żadnej dyskryminacji?
Oczywiście spotykam się z krytyką, ale nigdy jeszcze nikt nie powiedział mi tego prosto w twarz. Ja bardzo lubię powiedzenie „kozak w necie pipa w świecie” i to powiedzonko pasuje do mojej sytuacji idealnie. W Internecie czytam bardzo dużo niemiłych, czasem żałosnych komentarzy, ale w realu nigdy jeszcze nie usłyszałam złego słowa na temat zdjęć. Zresztą ci, którzy mnie nie poznali mogą myśleć, co chcą.

A jak osoby niepełnosprawne reagują na to, co Pani robi?
Do tej pory osoby niepełnosprawne, które napisały do mnie są bardzo przyjaźnie nastawione, gratulują, dziękują, że jestem czy też zadają pytania „jak ci się to udało?”, „skąd wzięłaś tak wspaniałych fotografów?”

Jak się Pani z tym czuje?
Nie ukrywam, że jest to dla mnie po prostu bardzo miłe. Dlatego, że swoją postawą chcę uświadomić ludziom niepełnosprawnym, że warto realizować marzenia i warto wychodzić z domu do świata, do ludzi. Dzięki słowom uznania od takich osób wiem, że to, co robię ma sens.

Sama postawa jednak nie wystarczy, kiedy w bloku nie ma windy, a do sklepu trzeba wchodzić po schodach?
Polska jest jednym z najbardziej nieprzystosowanych dla niepełnosprawnych  państw w Europie. Poruszanie siępo mieście dla osób na wózku to po prostu koszmar. Wysokie krawężniki, brak podjazdów, o zepsutych windach już nawet nie wspomnę. Autobusy czy tramwaje nadal jeżdżą wysokopodłogowe, więc jeśli mam gdzieś dojechać, to raczej tylko autem z mamą lub kimś innym. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ludzie nie potrafią zapytać czy mogą w czymś pomóc.

Ale, w jaki sposób mogliby pomóc?
Schody i wysokopodłogowe tramwaje byłyby do przejścia gdyby ludzie byli bardziej chętni oferować swoją pomoc. Niestety teraz wszyscy albo się boją, albo są zwyczajnie obojętni. Czeka nas sporo pracy, ale mam nadzieje, że wszystko powoli zacznie się zmieniać na lepsze.

Być może Pani zdjęcia przyczynią się trochę do innego postrzegania niepełnosprawności. Ma Pani zaplanowane już kolejne sesje zdjęciowe?
Na razie mam troszkę spokoju, jeśli chodzi o sesje zdjęciowe. Teraz piszą do mnie ludzie, głównie z telewizji, czy mogą zaprosić mnie do swojego programu, albo czy mogliby nakręcić o mnie reportaż. Niedawno brałam udział w reportażu, który był kręcony dla czeskiej telewizji. Materiał jeszcze się nie ukazał, więc czekam z niecierpliwością. To był ciężki dzień, ale znów poznałam wspaniałych ludzi, a i efekty myślę, że będą naprawdę dobre.

Do tego wszystkiego codziennie Pani pracuje w domu, przez telefon…
Tak, pracuję w firmie, jednak nie dokładnie przez telefon. Jest to jeden ze sposobów, dzięki którym klienci mogą się ze mną kontaktować. Oprócz tego mam gadu gadu, skype’a bazę danych gdzie odpisuję na maile klientów i program, który obsługuje chaty i rozmowy online. Mam mnóstwo roboty. Jednak uwielbiam tę pracę, i nie mam nawet czasu na rozmyślanie na temat tego, co będzie w przyszłości. Ludziom się wydaje, że skoro pracuję w domu to pewnie całymi dniami leżę brzuchem do góry, ale tak nie jest.

Jak udało się znaleźć pracę? Wiele osób niepełnosprawnych twierdzi, że nie jest to w ich sytuacji możliwe…
Oczywiście, znalezienie pracy dla osoby niepełnosprawnej to wielkie wyzwanie, ale tutaj, jak i w wielu dziedzinach potrzebna jest cierpliwość. Zaczynałam szukać pracy w grudniu 2011 roku, wysłałam wiele CV i listów motywacyjnych, nikt nie odpisywał więc zapomniałam zupełnie o tym. Jednak w marcu następnego roku odezwał się do mnie mój aktualny szef, że szuka konsultantów do swojej firmy i tak oto dostałam pracę. W firmie, w której pracuję większość konsultantów jest niepełnosprawna.

Czyli jaka jest Pani rada dla szukających pracy?
Cierpliwość i wytrwałość to droga do sukcesu.

Czy zdarza się, że ktoś niepełnosprawny pyta Panią o to jak żyć?
Jak dotąd nie spotkałam osoby, która prosiłaby mnie o jakąś życiową radę. Dziewczęta raczej piszą do mnie czy może dałabym im namiary na świetnych fotografów i najlepiej od razu wciągnęła w świat modelingu i zrobiła z nich gwiazdę. Niestety każdej dziewczynie odpowiadam, że tutaj potrzebna jest niekończąca się cierpliwość i wytrwałość. Znalezienie fotografa to nie jest pstryknięcie palcem. Mnie nikt nie pomagał. Tutaj gdzie jestem dotarłam sama.

Ale rodzina Panią wspierała?
Oczywiście! Myślę, że są dumni z tego, że chcę, choć troszkę zmienić ten świat na lepszy. Działam w imieniu innych osób niepełnosprawnych, które nie odważyły się wyjść z domu. Staram się zmienić zdanie ludzi pełnosprawnych na temat nas niepełnosprawnych. Zawsze mnie wspierali i wierzę, że nadal będą ze mną całym sercem.

Bardzo trudno skłonić Panią do narzekania. Czy Pani w ogóle czasami narzeka na swój los?
Każdy ma chwile słabości i każdy lubi sobie ponarzekać. Mnie też się to czasem zdarza, ale to normalne. Nie narzekam jednak za bardzo na świat czy ludzi, bardziej gnębią mnie choroby jakie od kilku lat mi towarzyszą (przewlekłe zapalenie trzustki oraz choroba Leśniowskiego – Crohna). To najbardziej uniemożliwia mi dążenie do celu. Raz jest dobrze więc działam, a innym razem leżę w łóżku cały dzień i zwijam się z bólu. Staram się jednak o tym nie myśleć wtedy, kiedy jest dobrze, tylko dalej idę swoją drogą.